pro-cycling.org

Z notatnika kolarskiego - Przemysław Niemiec


Imię i nazwisko: Przemysław Niemiec
Data urodzenia: 11 kwietnia 1980 r.
Miejsce urodzenia: Oświęcim
Miejsce zamieszkania: Pisarzowice (Polska)/ Penna (Włochy)
Początek kariery zawodowej: sezon 2002
2002 - Amore & Vita Berenta
2003 - Amore & Vita Beretta
2004 – Miche
2005 – Miche
2006 - Miche
Przebieg sezonu 2006:
1. Giro di Toscania (1.1)
3. Tour de Slovénie (2.1)
4. Route du Sud (2.1)
5. Giro d’Oro
6. Brixia Tour
7. Giro del Trentino
19. Tour de Pologne (PT)
24. GP Lugano (1.1)
24. Trofeo Laigueglia (1.1)
26. Wyścig Pokoju
33. GP Chiasso (1.1)
40. Tour Méditerranéen (2.1)
45. Settimana Ciclistica Internazionale Coppi-Bartali
49. Giro del Lazio (1.HC)
70. Costa degli Etruschi (1.1)
112. Milano – Torino (1.1)
DNF Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym (start wspólny)


2 września 2007
Wraz ze "Szczawiem" wybrałem się do Stuttgartu aby zobaczyć rundę tegorocznych mistrzostw. Trasa jest ciężka i selektywna. Po starcie znajduje się bardzo ciężki 4 kilometrowy podjazd, a meta usytuowana jest na 2 kilometrowym bardzo sztywnym wzniesieniu. Moja forma rośnie, a od soboty startuję w 10. etapowym wyścigu Dookoła Bułgarii

2 lipca 2007 r.
Zmowa milczenia była długa, na ale jak wiadomo nie z moich przyczyn. Zacznę od początku.
Jak wiadomo 27 maja miałem mało przyjemny i dość bolesny wypadek na treningu, co niestety skończyło się złamaniem szczęki z przemieszczeniem z przodu na brodzie i założeniem tytanowej płytki z sześcioma śrubami oraz złamaniem żuchwy z boku pod uchem i założeniem płytki z 4 śrubami.

Po prawie 10-cio dniowym pobycie w szpitalu wyszedłem do domu i pomału dochodzę do formy którą miałem przed wypadkiem (a było dobrze ponieważ czekały mnie wyścigi w Słowenii i Francji). Staram się trenować jak najwięcej, gdyż czas bez roweru był jak dla mnie za długi.
Przez miesiąc byłem zmuszony odżywiać się przez słomkę co zaowocowało wagą 59,5kg!!!!! (-6kg.). 10. lipca planowane jest zakończenie mojego leczenia i lekarze usuną mi aparat korygujący szczękę.

Do Włoch mam nadzieję wyjechać wraz z moją żoną pod koniec przyszłego tygodnia i będę się tam przygotowywać (mam nadzieję że wszystko będzie ok) do wyścigu Brixia Tour. Myślę, że stracony do tej pory czas zaowocuje dobrą końcówką sezonu.

7 kwietnia 2007 r.
Muszę przyznać, że moja styczniowa kontuzja pokrzyżowała trochę plany. Mam jednak nadzieję, że forma przyjdzie w późniejszym terminie. Będę starał się pokazać na Giro del Trentino i Giro d'Oro. Wyścig, w którym obecnie startuję, traktuję raczej treningowo, gdyż po zimnym Coppi-Bartali pojawiło się niestety przeziębienie. Ale oczywiście chciałbym pomóc Giuntiemu z mojej ekipy, który aktualnie znajduje się w dobrej formie.

11 marca 2007 r.
Pomału zbliża się pierwszy start . 18 marca w Szwajcarii. Treningi przebiegają zgodnie z planem i mam nadzieję dobrze zacząć sezon, gdyż czeka mnie ciężki okres - 2 klasyki i 3 etapówki (Giro del Mendrisiotto, Coppi Bartali, Settimana Ciclistica Bergamasca, Giro del Trentino oraz Gro d’Oro). Są to wyścigi które są bardzo ciekawe i dobrze by było się na nich z dobrej strony pokazać. Pogoda sprzyja więc z niecierpliwością czekam na niedzielę 18-tego marca. Pozdrawiam wszystkich kibiców i myślę że będę miał okazje do napisania dobrych wiadomości z wyścigów.

14 lutego 2007 r.
Z Tour Méditerranéen to organizatorzy się trochę pospieszyli co do mojej osoby, bo zaczynam się ścigać od połowy marca. Będzie to prawdopodobnie na wyścigu w Mendrisiotto (Szwajcaria). Poza tym to jest dobrze. Kolano juz wraca do formy tak jak ja. Trenuję dużo, nawet po sześć godz. i w niczym mi nie przeszkadza niedawna kontuzja. Pogoda także dopisuje. Jest około 20 stopni, więc warunki prawie idealne. Jeszcze muszę dodać, że moja żona jest ze mną. Już lepiej być nie może.

Cieszy mnie dobra postawa chłopaków na wyścigu GP Etruschi, gdzie "Szczawiu" zajął 7. miejsce, a „młody” (Adrian Honkisz) całkiem dobrze sobie radził jak na pierwszy start po juniorach
.

1 lutego 2007 r.
W związku z kontuzją plany startów zmieniły się i prawdopodobnie sezon rozpocznę od wyścigu Coppi Bartali pod koniec marca. Chyba ze wcześniej będzie jakiś klasyk, ale z tego co mi wiadomo to Giro di Lucca ma się nie odbyć.

Jeżeli chodzi o kolano to juz prawie dobrze. Od 10 dni trenuje na rowerze i w poniedziałek z całą ekipą udaje się na zgrupowanie, by wspólnie potrenować. Co do drużyny to tak jak już wcześniej pisałem postaram się o jakiś dobry wynik w tym sezonie, co pozwoli mi myśleć o planach na przyszłość. Atmosfera jest dobra i wszyscy myślą już o pierwszych startach co nastąpi juz 10 lutego w Donoratico.

Wyścigów będę miał na pewno trochę mniej jak przed rokiem. Myślę jednak, że w ważnych wyścigach 1 kat. wezmę udział.

13 stycznia 2007 r.
Informacja o sytuacji Miche doszła do mnie juz wcześniej, no ale było juz za późno aby cokolwiek działać. Mam tylko nadzieję pokazać się na włoskich wyścigach 1 kat. w których będę startował i osiągnąć w nich dobre wyniki. W wyścigach w których co roku udawało mi się osiągnąć dobre wyniki będziemy startować co zostało mi przez ekipę zapewnione.

Jeżeli chodzi o przygotowania to niestety od 10 dni przechodzę rehabilitację po zabiegu chirurgicznym w kolanie. Podczas treningu miałem upadek co spowodowało kontuzję. Myślę, że za kilka dni wsiądę na rower i zacznę treningi by wkrótce udać się do Włoch na zgrupowanie.

25 grudnia 2006 r.
Teraz wielkie nudy i „nic nierobienie”. Jutro wybieram się na trening, bo pogoda nawet dobra. W końcu wsiadłem na dobre na szosówkę i do końca roku będę sobie jeździł maksymalnie do 4 godzin. Od nowego roku już zaczynam ćwiczyć na dobre. Byłem przed świętami we Włoszech i mam juz plan treningów aż do końca stycznia.

Korzystając z okazji składam Wszystkim życzenia - Wesołych świąt oraz pomyślności w 2007 roku.

7 grudnia 2006 r.
Miesiąc miodowy już za mną, więc wziąłem się do roboty. Do świąt trenuję na siłowni. Trochę basenu i sauny. Oczywiście na rower (MTB) też czasami wsiadam. Przed świętami na krótko do Włoch i potem już tylko szosa. Sezon zaczynam prawdopodobnie na wyścigu Etruschi w Donoratico, a zaraz po chyba pojadę w Tour Méditerranéen. Zgrupowanie na pewno będzie, ale jeszcze nie wiem kiedy i gdzie. Do Włoch na dobre planuję jechać w połowie stycznia.

1 listopada 2006 r.



Wraz ze zdjęciem Przemek przesyła wszystkim kibicom najserdeczniejsze pozdrowienia!

9 października 2006 r.
Sezon pomału się kończy, bo być może został mi tylko jeszcze start we czwartek w Giro del Piemonte. Sezon mogę zaliczyć raczej do udanych. 2 zwycięstwa i miejsca w 10-tce to chyba dobrze. Liczyłem może na więcej na MŚ, ale nie wyszło - przykro mi.

Następny sezon będę ponownie jeździł w barwach Miche, a potem będę się już rozglądał za ekipą Pro Touru, ponieważ kończy mi się kontrakt z końcem 2007 roku.

Jeżeli chodzi o zimę to zapowiada się kolorowo gdyż za 2 tygodnie będę brał ślub (28 październik), a zaraz po tym jakieś wakacje w ciepełku. Serdecznie pozdrawiam kibiców oraz wszystkich tych którzy trzymali kciuki za mnie na wyścigach. Do zobaczenia wkrótce !

21 sierpnia 2006 r.
Wynik na klasyku [Tre Valli Varesine na którym Przemek był 16. przyp. red.] może nie był zły, ale zawsze szkoda bo na 1 km. przed meta byliśmy wszyscy razem i trochę brakło na ostatnich metrach. Ogólnie jest dobrze, gdyż po kraksie na Camaiore wyglądało wszystko niezbyt ciekawie, ponieważ uderzyłem dwoma kolanami.

Teraz czekają mnie 3 klasyki we Włoszech i Tour de Pologne. Forma mam nadzieje, że będzie dobra. Chcę także pokazać się z dobrej strony polskim kibicom. Jeżeli chodzi o MŚ to jak będę w dobrej dyspozycji to chciałbym jechać, ale to pewno będzie wiadomo dopiero po TDP.

29 lipca 2006 r.
Wyścig Brixia już za mną i zaliczam go do udanych, gdyż po dłuższej przerwie jak na pierwszy start było dobrze. Teraz czekają mnie same klasyki przez cały miesiąc począwszy od Camaiore 3 sierpnia. Mój plan przewiduje 7 wyścigów przed Tour de Pologne. Mam nadzieję trafić z formą na początek września, a jak będzie to się okaże.

4 lipca 2006 r.
Wakacje pomału się kończą i prawdopodobnie w niedzielę wracam z narzeczoną do Włoch, by tam w dobrych warunkach (długie i ciężkie podjazdy) przygotować się do Brixia Tour która zaczyna się od 21 lipca. Wyścig ciężki i dobrze by było na nim coś się pokazać.
Jeżeli chodzi o Tour to trochę oglądam, ale nie za wiele bo wciąż coś innego do zrobienia jest. Poza tym to płaskie etapy poza ostatnimi kilometrami do ciekawych nie należą. Co do faworytów to teraz nie wiem, bo głównych faworytów brak przez co wyścig może być jeszcze ciekawszy. Być może któryś z kolarzy z Discovery Channel ???
Korzystając z okazji chciałbym złożyć gratulacje dla Seweryna Kohuta któremu wczoraj urodził się syn !!!

GRATULACJE NEO PAPA!!!!!!!!!!!!!!!!!

29 czerwca 2006 r.
Witam!
Pierwszą połowę sezonu zaliczam jak najbardziej do udanych, ponieważ tam gdzie miałem walczyć to miałem dobre wyniki (wyjątek w tej regule stanowi Giro di Toscana, gdzie nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy ale było dobrze).
Teraz w końcu upragnione wakacje które spędzam w ............polskim domu. Jest ok. Trzeba trochę odpocząć gdyż druga połowa sezonu jest ciężka. Następny start to Brixia Tour we Włoszech od 21 lipca.
Odnośnie MP w Kielcach to trasa była bardzo wymagająca, ale niestety już odczuwałem zmęczenie po ostatnich wyścigach i wszystkich podróżach więc niewiele mogłem zdziałać.
Pozdrawiam!

21 czerwca 2006 r.
Trasa czasówki była bardzo ciężka. Dzień wcześniej pojechaliśmy samochodem sprawdzić całą trasę czasówki, gdyż szukaliśmy dogodnego miejsca na zmianę roweru. Pierwsze 10 km były płaskie i jechałem na rowerze czasowym. Na 11 km zaczynał się podjazd z ok 500 m.n.p.m. aż do mety na 1775m. Tam tez dokonałem szybkiej zmiany na specjalnie przygotowany dla mnie przez firmę MICHE karbonowy rower (przed startem przejechałem na tym rowerze ok 500m. !). Najwięcej używałem przełożenia 39 x 25,24,23 (ostatnie 5km w mocnym deszczu). Udało się wygrać z czego jestem ja jak i moja drużyna zadowoleni.

12 czerwca 2006 r.
Wyścig dookoła Słowenii zaliczam do udanych startów, gdyż dwóch Słoweńców było naprawdę poza zasięgiem i niewiele można było zrobić. Wyścig ogólnie zorganizowany dobrze. Dwa razy meta usytuowana na podjeździe. dwie mety pod górę gdzie w piątek było 6 km z czego 3 ostatnie na przełożeniu 39-25, z kolei w sobotę meta na 10 km podjeździe na Versic (1611m.n.p.m.).
Teraz jedziemy na Rud de Sud gdzie są dwa ciężkie etapy. Czasówka pod górę na 1800 m.n.p.m oraz ostatni etap z metę na 1600m. Następnie wybieram się na mistrzostwa Polski do Kielc. Forma myślę że jest ok.

22 maja 2006 r.
Witam ! Wczoraj wróciłem do Włoch po Wyścigu Pokoju, a reszta ekipy została w Niemczech na Bayern Rundfarth. Wyścig Pokoju powiedzmy, że mogę zaliczyć do dobrych występów gdyż udało mi się wygrać klasyfikację górską całego wyścigu, ale też szkoda jednego etapu gdzie miałem okropny kryzys głodowy, a właśnie na tym etapie wykreowała się klasyfikacja. Teraz mam wolne ale pozostałem we Włoszech i tu będę sie przygotowywał do wyścigów dookoła Słowenii oraz Rut de Sud we Francji by zaraz potem wrócić do Polski na mistrzostwa kraju.
Szczerze mówiąc to piłka nożna nie za bardzo mnie nie interesuje, bo wole rajdy samochodowe więc mistrzostw pewno nie będę oglądał. Może sobie zobaczę mecze Polaków oraz może finał.

1 maja 2006 r.
Na wstępie dziękuje za gratulacje. Dzisiaj rano wróciłem do Polski. Mam zamiar pobyć w kraju przez tydzień. Wczorajszy wyścig miał dla mnie dość zaskakujący przebieg, gdyż po pierwsze miałem w nim nie startować, ale szefostwo stwierdziło że jednak wystartuję gdyż ten start był ważny dla ekipy. Powodem tej decyzji było to iż siedziba naszej drużyny mieści sie 2 km od startu wczorajszego wyścigu (gdzie mieszkam od 6 lat). W wyścigu tym byłem dość aktywny od samego startu ponieważ juz na 40 km znalazłem się w 5-cio osobowej ucieczce do której po 50 km doskoczyło kolejnych 23 kolarzy. Wyścig kończył się dwoma rundami po 18 km z 4 km podjazdem gdzie było bardzo dużo ataków. Na szczycie ostatniego podjazdu uformowała się 9 osobowa czołówka. Próbowałem atakować juz wcześniej ale bez powodzenia i gdy nadarzyła sie okazja na niecały 1 km do mety zaatakowałem ponieważ w grupce nastąpiła chwila zawahania co wykorzystałem.Obecnie przygotowuję sie do startu w Wyścigu Pokoju.

22 kwietnia 2006 r.
Mogę powiedzieć, że ten tydzień był dla mnie jak i dla grupy udany, gdyż udało sie nam osiągnąć dobre wyniki. Piąte miejsce na Giro D`Oro oraz siódme w `generalce` na Giro del Trentino mogę uznać za dobre. Szkoda tylko, że na pierwszym etapie Trentino trochę straciłem. Bardzo mocno padał deszcz, a na 3 km do mety był stromy zjazd i niestety troszeczkę spanikowałem i stąd ta strata. Ale ogólnie jest dobrze i mam nadzieje na kolejne dobre występy w wyścigach, choćby już jutro w Giro dell Apennino. Chciałbym także przygotować dobrą formę na Wyścig Pokoju.

10 kwietnia 2006 r.
Przygotowania do najbliższych wyścigów idą po dobrej myśli. Na szczęście pogoda dopisuje, a to sprzyja długim treningom. Na Giro d'Oro (16 kwietnia) jedziemy w sobotę i zostaniemy tam aż do Giro dell'Appennino (23 kwietnia). (w tygodniu Przemek pojedzie także w Giro del Trentino od 19 do 21 kwietnia przyp. red.). Święta ? A co to jest za dzień ... ? Niestety, Wielkanoc od siedmiu lat dla mnie "nie istnieje", gdyż zawsze jestem a to na wyścigu lub w drodze na niego. Także i w tym roku podczas Świąt jadę w Giro d'Oro wiec nic z tego.

Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt oraz mokrego Dyngusa !

3 marca 2006 r.
"Plan moich przygotowań na ten rok został trochę zmieniony" - mówi 25 letni zawodnik Teamu Miche. "Szykuję teraz formę na kwiecień, a dokładniej na włoski wyścig Giro del Trentino oraz później na okres czerwca oraz lipca. Dotychczasowe starty mogę uznać za zadowalające gdyż tak jak wspomniałem prędzej z formą celuje trochę później. A już w sobotę startuję w Milan -Torino i potem mam przerwę w startach aż do 21 marca (Coppi Bartali)".

Spytaliśmy się także co słychać u klubowego kolegi Przemka - Sławka Kohuta który miał wypadek na rowerze w Polsce podczas przerwy między sezonami. "Sławek Kohut wrocił wczoraj do Włoch i pierwsze starty planuje w przyszłym miesiącu. Z jego zdrowiem jest już raczej wszystko dobrze"