pro-cycling.org
Vandenbergh w szpitalu po kraksie na Dunkierce
napisał: Mateusz Dudek (2017-05-10 22:49:16).

Potężna kraksa miała miejsce na wczorajszym etapie wyścigu 4 Dni Dunkierki. Na asfalcie znalazło się blisko 50 kolarzy, a najbardziej poszkodowanym okazał się Stijn Vandenbergh (AG2R La Mondiale), który wylądował w szpitalu.





Bardzo groźnie wyglądające zdarzenie miało miejsce na 22 kilometry przed metą otwierającego zmagania we Francji etapu, z metą w Iwuy. W wyniku kraksy do której doszło przy prędkości około 60km/h na asfalcie wylądowało prawie 50 kolarzy. W skutek upadku do szpitala trafiło m.in. trzech kolarzy ekipy Veranda’s Willems-Crelan czy Fredrik Frison z Lotto Soudal, który złamał miednicę. Najgroźniej sytuacja wyglądała jednak ze Stijnem Vandeberghiem (AG2R La Mondiale), który wedle relacji naocznych świadków miał zaraz po kraksie być nieprzytomny i krwawić z nosa. Taki widok zmroził jego kolegów z ekipy, którzy bardzo szybko zaczęli wołać o pomoc medyczną, Dzięki szybkiej reakcji medyków Belg szybko otrzymał niezbędną pomoc i w krótkim czasie znalazł się w szpitalu. Pierwsze, dość dramatyczne doniesienia mówiły o możliwym krwotoku w mózgu, ale ekipa AG2R poinformowała, że nic takiego nie miało miejsca, a u Vandenbergha zdiagnozowano wstrząśnienie mózgu.

- Stijn nie miał krwotoku mózgu. Doznał jedynie wstrząśnienia oraz obtarć. Noc była spokojna. Po kolejnych badaniach będziemy wiedzieli czy będzie mógł wyjść ze szpitala - powiedział rzecznik prasowy ekipy, Yves Peret.

Całe zdarzenie wywołało też kontrowersje związane z brakiem decyzji ze strony jury o neutralizacji wyścigu po tak dużym i poważnym wypadku. Dyrektor ekipy Wanty-Groupe Gobert, Hilaire Van der Schueren, nie krył rozgoryczenia tym faktem i wspomniał, że kolarze mają nadal w głowie zeszłoroczny, śmiertelny wypadek kolegi z zespołu, Antoine’a Demoitie, czy poważny wypadek Stiga Broeckxa, a brak działań przy tego typu wypadkach nie pomaga kolarzom przezwyciężyć takiej traumy.

- Zadzwoniłem do hiszpańskiego szefa jury wyścigu i powiedziałem mu, że kolarze nadal odczuwają traumę po wypadkach jakie miały miejsce w zeszłym roku. Peleton miał w momencie wypadku około 60km/h na liczniku co przypominało wypadek Stiga Broeckxa. UCI zawsze mówi o szacunku i bezpieczeństwie, ale gdy coś się dzieje to po prostu kontynuują wyścig - przyznał wyraźnie rozgoryczony dyrektor ekipy Wanty.