pro-cycling.org
Włoskie historie Ejsmontów 2017: Parrozzino oraz piekarz Vito, który chciał być kolarzem
napisał: Piotr Ejsmont (2017-05-18 21:32:28).

Tym razem włoskie historie Joanny i Piotra Ejsmontów zawędrowały do Abruzji, a konkretnie do cukierni Michettiego, jednej ze 100 najlepszych na całym Półwyspie Apenińskim. Z cukiernią związana jest nie tylko historia parrozzino, ale również Vito Taccone, jednego z czołowych włoskich kolarzy lat 60.





Ciekawostki kulinarne Joanny Ejsmont: Parrozzino, ciasto docenione przez poetę.

Typowym ciastem z regionu Abruzji jest parrozzino (zwane też paruozzo). Impulsem do jego narodzin był wiejski chleb o nazwie pan rozzo (prosty chleb). Sporządzali go z mąki kukurydzianej pasterze. W piecu dostawał on charakterystycznej ciemnobrązowej skórki. Zachowywał świeżość przez kilka dni, co było bardzo ważne dla pasterzy. W 1920 roku cukiernik z Pescary Luigi d’Amico postanowił chlebek przerobić na słodki deser. Zachował jego kopulasty kształt. Użył mąki z dodatkiem jaj oraz mączki migdałowej, przez co uzyskał żółty kolor ciasta i strukturę podobną do pan rozzo. Ciemny kolor nadał, wylewając na powierzchnię gorzką kuwerturę czekoladową. Do ciasta dodał jeszcze kandyzowaną skórkę pomarańczową i cytrynową. Jednym z pierwszych degustatorów nowego deseru był pochodzący z tych stron poeta Gabriele d’Annunzio. Był tak nim zachwycony, że napisał krótki wiersz wychwalający dzieło d’Amico. Cukiernik potrafił spieniężyć swój wynalazek. Dzisiaj jest to raczej mały zakład przemysłowy, który produkuje parrozzino w ładnych opakowaniach jako pamiątkę turystyczną. Oczywiście z wierszem napisanym lata temu przez D’Annunzio. Zaleca się spożywać parrozzino z winami słodkimi jak Moscato, słodkimi winami musującymi, miejscowym likierem Aurum, kawą lub herbatą.

W pobliskim Avezzano parrozzino można skosztować w cukierni Paolo Michettiego na Corso Umberto. Prowadzi on zakład od 20 lat. W 2017 roku został wyróżniony przez przewodnik Gambero Rosso. Został zakwalifikowany do 100 najlepszych cukierni we Włoszech.


Ciekawostki kolarskie Piotra Ejsmonta: O Vito, który chciał być kolarzem.

Prawie 60 lat temu cukiernię Michettiego prowadził ojciec Paolo – Antonio. W tamtych czasach bardziej był to zakład piekarski. U Michettiego zatrudnił się urodzony 8 maja 1940 roku Vito Taccone. Kolarstwo dla niego było jedynym rozwiązaniem, by wyrwać się z biedy. Chciał chodzić do szkoły, ale nie miał pieniędzy, żeby kupić sobie zeszyt. Z konieczności podkradał w kurniku kurom jaja, sprzedawał je i wtedy miał na zeszyt.

Jako chłopiec wypasał na łąkach owce i podgryzał pan rozzo. Kiedy miał 12 lat, ojciec znalazł mu pracę u Michettiego w charakterze dostawcy pieczywa do sklepów. Ku zaskoczeniu szefa rozwiózł pieczywo o 2 godziny szybciej niż zatrudnieni dwaj inni chłopcy. Jednego razu Michetti wystawił go na próbę. Dał mu do ręki 71 tysięcy lirów i kazał zanieść do banku. Vito zdał celująco te próbę uczciwości.

Kiedy jeden z piekarzy postanowił wyjechać do Australii, Vito natychmiast zgłosił chęć jego zastępstwa. Po przeszkoleniu został piekarzem. Wstawał o drugiej w nocy, żeby pójść do piekarni. Jednym z klientów piekarni była Kolonia Górska w Capistrello. Dostawą pieczywa zajmował się samochodowy kurier. Pewnego ranka Vito nie wyrobił się z produkcją i kurier nie zabrał całego pieczywa. Vito po zakończeniu produkcji załadował pieczywo na rower i pojechał z nim do klienta. Tyle, że najpierw musiał się wspiąć z takim ładunkiem na górę Monte Salviano.

Pewnego razu w okolicy domu przejeżdżał wyścig kolarski. Vito zafascynował się kolarstwem. Zaprzyjaźnił się z miejscowymi kolarzami. Jeden z nich, Giorgio Jenca, zaproponował mu odsprzedaż starego roweru. Vito poszedł do szefa i zaproponował mu układ. Przyznał, że ogarnęła go pasja kolarstwa i chciałby kupić sobie rower wyścigowy. Poprosił o długoterminową pożyczkę. Szef zgodził się. Giorgio postanowił zaprowadzić go do lekarza sportowego. Vito był tym trochę przestraszony. Bał się, że lekarz będzie wątpił, by naraz podołał ciężkiej, nocnej pracy i jeżdżeniu na rowerze. Poprosił kolegów z pracy, by tej nocy pozwolili mu nie przyjść na noc. Wizyta u lekarza powidła się i Vito zapisał się do klubu. Na pierwszy wyścig założył się z kolegami. Jeśli dojedzie w pierwszej piętnastce zapłacą mu jego dniówkę. Jeśli się to nie uda, to Vito będzie musiał zaprosić ich na kolację. Wygrał. Tak się zaczęła kolarska kariera czołowego kolarza lat 60-tych. Wygral Giro di Lombardia oraz 8 etapów na Giro d’Italia. Swój wkład w tych sukcesach miał Antonio Michetti.

Opowiedzieli: Joanna i Piotr Ejsmontowie