pro-cycling.org
Kalifornia: Talansky przed Majką na Mount Baldy
napisał: Martyna M. Kobylińska (2017-05-19 01:36:58).

Królewski etap Amgen Tour of California zapisał w tym roku na swoim koncie Andrew Talansky (Cannondale Drapac), który na kresce pokonał Rafała Majkę (Bora-hansgrohe). Polak utrzymał pozycję lidera klasyfikacji generalnej amerykańskiej etapówki.



Fot. Amgen Tour of California | VeloImages


Lista startowa i trasa Amgen Tour of California 2017
Wyniki 5. etapu Amgen Tour of California 2017

Zaledwie 125 kilometrów mieli kolarze do pokonania w czwartkowe popołudnie amerykańskiego czasu. Dystans krótki, ale etap sam w sobie bardzo intensywny. Na odcinku rozpoczynającym się w Ontario wyznaczone zostały trzy górskie premie, w tym jedna, ta najwyższej kategorii na mecie na Mt. Baldy (dł. 8,2km; śr. 8,4%). Dwie wcześniejsze czekające na na zawodników wspinaczki to Glendora Ridge Road (26 km; kat. 1; dł. 9,2 km; śr. 6,8%) oraz Glendora Mountain Road Summit (97,5 km; kat. 1; dł. 12,6 km; śr. 5,1%).

Chętnych do uciekania było od groma i ciut ciut. Oddalić się od peletonu próbowała pewnie jakaś 1/3 peletonu, ale w uformowanej w końcu szerokiej grupie znalazło się blisko 25 zawodników, spośród których po selekcji pozostało 14. Byli to: Matteo Trentin i Jack Bauer (Quick-Step Floors), Tiago Machado (Katusha-Alpecin), Yoann Bagot (Cofidis), Peter Sagan (Bora-Hansgrohe), Evan Huffman i Rob Britton (Rally Cycling), Peter Kennaugh (Team Sky), Bert-Jan Lindeman (LottoNL-Jumbo), Reinardt Janse Van Rensburg (Dimension Data), Lennard Hofstede (Team Sunweb), Truls Korsaeth (Astana) oraz Daniel Jaramillo i Greg Henderson (Unitedhealthcare).

Sytuacja na trasie ustabilizowała się na dłuższy czas. Pierwszą z górskich premii ucieczka minęła z zapasem 3 minuty nad grupą zasadniczą prowadzoną przez zespół Bora-hansgrohe, z trzema Polakami w składzie: Pawłem Poljańskim, Maciejem Bodnarem oraz liderem wyścigu Rafałem Majką.

Do drugiej premii górskiej wiele się na trasie raczej nie zmieniło, jednak później poszło już serią. Ucieczka wykruszyła się kawałek po kawałku, a najdłużej na czele utrzymał się Rob Britton z Rally Cycling. Wyselekcjonowana już z peletonu grupa liderów złapała go zaraz po rozpoczęciu finałowego podjazdu pod "Łysą Górę".

Czołówka jechała równym tempem, patrząc się po sobie i wyczekując, kto pierwszy stanie w pedały. W końcu na 4 kilometry przed kreską ruszył Talansky, doprowadzając do ostatecznego okrojenia czołówki. Za jego kołem podążyli jedynie Rafał Majka, George Bennett (Team LottoNL-Jumbo) i Ian Boswell (Team Sky), choć ten ostatni zdawał się być wyraźnie najsłabszy i po kolejnych atakach odpadł. W grze pozostała więc już tylko trójka.

Na 2 kilometry do mety mocniej na pedały docisnął Majka licząc, że zdoła zgubić swojego głównego konkurenta - Bennett w generalce tracił bowiem do Rafała zaledwie 2 sekundy. Powiększenie tej różnicy było więc kluczową kwestią. Niestety, rywale szybko odrobili dystans i znów trójka jechała razem.

Czarowanie trwało do samego końca - nikt nikogo nie zdołał już zerwać z koła. W krętej końcówce najlepiej odnalazł się Talansky, który objechał na ostatnim zakręcie Majkę i wygrał etap. Lider wyścigu przekroczył kreskę jako drugi, zarabiając bonifikatę czasową i dodatkowe 2 sekundy nad Bennettem, który przekroczył metę po nim.

W klasyfikacji generalnej Majka powiększył więc nieznacznie swoją przewagę nad Bennettem, jednak jutro kolarzy czeka rywalizacja na 24-kilometrowej czasówce, która na pewno przyniesie wiele zmian w wyścigu.