pro-cycling.org
Wątpliwa skuteczność poszukiwań dopingu mechanicznego?
napisał: Mateusz Pikos (2017-09-04 22:13:29).

Chyba wszyscy są jednomyślni co do konieczności poszukiwania i zwalczania przypadków dopingu mechanicznego w środowisku kolarskim. Ostanie wiadomości rzucają jednak niezbyt korzystne światło na dotychczasowe działania Międzynarodowej Unii Kolarskiej w tym kierunku.



Fot. Jakub Zimoch


Oficjalne kontrole UCI mające udaremnić oszukiwanie przez wspomaganie mechaniczne mają miejsce od początku ubiegłego roku. Bez wątpienia przyczyniła się do tego wpadka Femke Van den Driessche, w której rowerze zapasowym na przełajowych mistrzostwach świata w Zolder znaleziono silniczek w rurze podsiodłowej.

Urządzeniem wykorzystywanym podczas kontroli jest tablet wyposażony w niezbędne do wykrywania urządzenie zewnętrzne i oprogramowanie. Narzędziom wykorzystywanym do walki z nielegalnym wspomaganiem przez dygnitarzy UCI przyjrzeli się dziennikarze mediów takich jak: ARD, Corriere della Sera oraz drugiego kanału francuskiej telewizji.

Zespół dziennikarzy miał okazję przetestować wspomniane urządzenie dzięki Towarzystwu Frauenhofa Wspierania Badań Stosownych w niemieckim Saarbrucken. Pierwszą częścią testu było przebadanie roweru Belgijki, która jako pierwsza w historii została przyłapana na stosowaniu tego rodzaju dopingu. Jak się okazało poza wykryciem pola magnetycznego zostały wytypowane trzy miejsca, których położenie nie miało odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Jak można się domyślać w takiej sytuacji poproszono by zapewne o rozebranie roweru. Innego zdania jest jednak jeden z mechaników World Touru, który w rozmowie z Corriere della Sera twierdzi, że był świadkiem tysięcy badań i nigdy nie spotkał się z prośbą o dodatkowe analizy.

Doping przy użyciu zamaskowanych silniczków to jednak nie wszystko. Znacznie trudniejszym do wykrycia i znacznie droższym rozwiązaniem mającym dodać mocy kolarzom koło jest wspomagane zjawiskiem indukcji magnetycznej. Według różnych źródeł zestaw takich kół ma kosztować w granicach 20 000 euro. W tym wypadku tablet zawiódł na całej linii. Wykrycie nieprawidłowości w badanym rowerze umożliwiło badanie z wykorzystaniem promieni rentgenowskich.

Swego czasu było także głośno o nagraniach z kamery termowizyjnej, na których miały być widoczne fragmenty roweru, które swą temperaturą znacznie odstawały od pozostałych. Ten sposób ma jednak jedno istotne ograniczenie, mianowicie pozwala on na wykrycie nieprawidłowości jedynie podczas pracy silnika.