pro-cycling.org
Ostatni strzał El Pistolero - Alberto Contador zakończył karierę
napisał: Mateusz Dudek (2017-09-11 19:33:49).

Zakończona w niedzielę 72. edycja Vuelta a Espana była wyjątkowa z kilku powodów. Z perspektywy polskiego kibica dlatego, że po raz pierwszy zdarzyło się, aby polscy kolarze podczas jednego Wielkiego Touru odnieśli trzy zwycięstwa etapowe. Poza tym Chris Froome wygrywając w Hiszpanii ustrzelił w jednym sezonie dublet Tour – Vuelta jako (dopiero) trzeci kolarz w historii i był jednocześnie pierwszym Brytyjczykiem triumfującym na VaE. Tegoroczna Vuelta była również ostatnim wyścigiem w zawodowej karierze Alberto Contadora. W karierze pełnej wspaniałych momentów, ale i także tych, o których sam „El Pistolero” wolałby raczej nie pamiętać.


Fot. Unipublic/Photogomez Sport


Orlinek dał początek

Zawodową karierę Contador rozpoczął w 2003 roku kiedy podpisał kontrakt z zawodową ekipą O.N.C.E – Eroski. Nieznany wówczas jeszcze ani kibicom, ani rywalom Hiszpan sensacyjnie sięgnął po swoje pierwsze zawodowe zwycięstwo w Polsce. Miało to miejsce 14 września 2003 podczas siódmego etapu Tour de Pologne. Kolarze rywalizowali wówczas na liczącej 19 kilometrów indywidualnej jeździe na czas prowadzącej z Piechowic na Orlinek. Wymagający odcinek Contador pokonał w 30 minut 29 sekund i o 19 sekund pokonał zwycięzcę całego wyścigu Cezarego Zamanę. Czas ten podobno do dnia dzisiejszego pozostaje niepobity.

Krok od śmierci

Rozwijająca się kariera Contadora została gwałtownie zatrzymana wiosną 2004 roku, kiedy ten podczas pierwszego etapu wyścigu Vuelta a Asturias zaliczył bardzo poważną kraksę. W jej wyniku Hiszpan doznał wielu urazów, a najpoważniejszym był krwiak, jaki uformował się w jego mózgu. Contador przeszedł w związku z tym bardzo skomplikowaną operację i przez trzy tygodnie pozostawał w stanie śpiączki farmakologicznej. Wszystko jednak skończyło się dobrze i Contador, reprezentujący wówczas barwy ekipy Liberty Seguros, po kilku miesiącach rehabilitacji wrócił do zdrowia i już w pierwszym wyścigu sezonu 2005, jakim był Tour Down Under w Australii, sięgnął po zwycięstwo etapowe.


Fot. Unipublic/Photogomez Sport


Przełomowy rok 2007

W sezonach 2005-2006 Contador zaczął odnosić sukcesy. Eksplozja kariery nastąpiła w 2007 roku. 24-latek ścigał się wówczas w ekipie Discovery i od początku sezonu prezentował bardzo dobrą formę, wygrywając m.in. wyścig Paryż-Nicea. Jak się okazało, był to dopiero wstęp do wielkich sukcesów, bowiem w lipcu wystartował w Tour de France. Od początku wyścigu Hiszpan prezentował się bardzo dobrze i w drugiej części wyścigu plasował się na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej. Po 16. etapie z wyścigu wycofany został dotychczasowy lider, Duńczyk Michael Rasmussen i żółtą koszulkę przejął Contador, który już jej nie oddał i tym samym sięgnął po pierwsze w karierze zwycięstwo w Wielkim Tourze.

W tym okresie narodził się również przydomek „El Pistolero” pochodzący od gestu strzelania, jaki Contador wykonywał sięgając po kolejne zwycięstwa. Kolejny sezon tylko potwierdził, jak wielki talent posiada Hiszpan. Brak zaproszenia na Tour de France dla ekipy Astany, do której wówczas dołączył spowodował, że „El Pistolero” wystartował i następnie triumfował w majowym Giro d’Italia, a później dołożył do tego zwycięstwo w hiszpańskiej Vuelcie. Od tamtej pory nikt nie był w stanie siegnąć po zwycięstwo w dwóch Wielkich Tourach w jednym sezonie. Podobny sukces zapisał wczoraj na swoim koncie dopiero Froome. Contador po tamtym sezonie już na stałe zapisał się w historii kolarstwa, bowiem został wówczas piątym kolarzem, który zdołał wygrać wszystkie trzy Wielkie Toury. W kolejnych latach Contador dokładał kolejne triumfy, zarówno w Wielkich Tourach, jak i mniejszych wyścigach etapowych.

Liczby

W zawodowym peletonie Contador spędził 14 sezonów (nie licząc sezonu 2011 z którego wyniki zostały mu później anulowane), reprezentując w tym czasie barwy pięciu ekip, które na przestrzeni lat zmieniały swoje nazwy. Wystartował w 18 Wielkich Tourach, wygrywając m.in. Giro d’Italia (2008, 2015), Tour de France (2007, 2009), Vuelta a Espana (2008, 2012, 2014). Łącznie odniósł 68 zwycięstw. Oprócz Wielkich Tourów, wygrywał także wyścigi takie jak: Tirreno-Adriatico (2014), Paryż-Nicea (2007, 2010) czy Vuelta Ciclista al Pais Vasco (2008, 2009, 2014, 2016).

Czarna plama na wizerunku

Pośród bogatej w zwycięstwa kariery Contadora jest też niestety wyraźna rysa. We wrześniu 2010 do informacji publicznej została przekazana informacja, że test wykonany podczas dnia przerwy w Tour de France wykazał obecność w organizmie śladowych ilości klenbuterolu. Hiszpanowi groziło zawieszenie i odebranie zwycięstwa w Tour de France 2010. Ten od początku tłumaczył, że środek w organizmie znalazł się za pośrednictwem zjedzonego mięsa, które miało być zanieczyszczone tymże właśnie specyfikiem stosowanym również do zwiększania masy zwierząt. Sprawa trafiła do Hiszpańskiego Związku Kolarskiego, który w lutym 2011 uniewinnił „El Pistolero”. Światowa Agencja Antydopingowa oraz UCI postanowiły jednak odwołać się od tej decyzji do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu. Ten dopiero w rok po pierwszym wyroku zdecydował się uznać Contadora winnym i ukarał go dwuletnim zawieszeniem liczonym począwszy od 6 sierpnia 2010. W związku z tym oprócz zwycięstwa w Tour de France, Hiszpan stracił także m.in. odniesione w międzyczasie zwycięstwo w Giro d’Italia 2011.

Jeszcze wcześniej, bo w 2006 roku, Contadora początkowo wymieniano w gronie sportowców zamieszanych w tzw. Operacion Puerto i związki z doktorem Eufemiano Fuentesem. Okazało się jednak, że podejrzenia wobec „El Pistolero” okazały się nietrafione, a sam zainteresowany przyznał później, że znalazł się w złej ekipie i w złym czasie. Contador w tej sprawie zeznawał jako świadek koronny a przez UCI został uniewinniony.


Fot. Unipublic/Photogomez Sport


Będzie go brakować

Pewne jest to, że z peletonu odchodzi wielki kolarz. Kolarz, który nie kalkulował. Kolarz lubiany i szanowany. Kolarz, który nie bał się atakować, choćby ten atak miałby przypłacić porażką. Pokazał to choćby podczas ostatniego wyścigu czyli Vuelty. Straty poniesione z powodu problemów żołądkowych w pierwszym tygodniu starał się odrobić atakując praktycznie na każdym etapie, który zawierał podjazdy. Mimo, że ostatecznie nie udało się ani wygrać wyścigu, ani nawet stanąć na podium, to pożegnał się pięknie - zwycięstwem na legendarnym Angliru. W pamięci pozostanie także m.in. samotny „rajd” na Mortirolo podczas 16. etapu Giro 2015 kiedy to Contador po defekcie był w stanie odrobić na podjeździe 50 sekund straty do głównego rywala jakim był wówczas Fabio Aru i zerwać go jeszcze w końcówce tego samego podjazdu. To jednak tylko jedna z wielu akcji o których można by pisać i wspominać. To wszystko powoduje, że mimo rysy jaka pojawiła się na karierze Contadora, będziemy pamiętać głównie jak dużą wartość dodaną stanowił dla zawodowego peletonu.

- Prawda jest taka, że był to bardzo, ale to bardzo specjalny dzień. Myślę, że trudno było by powiedzieć "do widzenia" w lepszym miejscu niż to i podczas lepszego wyścigu niż Vuelta. Na koniec mojej kariery zrobiłem wszystko co chciałem. Myślę, że to była piękna Vuelta, chociaż nie udało mi się jej zakończyć na podium. Z drugiej strony gdybym był w czołowej trójce w trakcie trwania wyścigu mój styl jazdy musiałby być bardziej konserwatywny. A tak wyszedł z tego całkiem fajny wyścig. Gdy patrzę na zdjęcia to praktycznie na każdym etapie gdzieś jestem uwieczniony, bo ciągle atakowałem - przyznał „El Pistolero”. - To był niezwykły, niezapomniany miesiąc. Mogłem cieszyć się sympatią wszystkich ludzi, którzy mi dziękowali. Myślę, że w przyszłości będzie pamiętane, że ostatni dzień prawdziwego ścigania zakończyłem zwycięstwem - stwierdził na zakończenie Contador.

My będziemy pamiętać na pewno. Gracias por todo. ¡Hasta luego!