pro-cycling.org
MŚ2017: Peter Sagan tworzy w Bergen historię
napisał: Martyna M. Kobylińska (2017-09-24 17:06:39).

Po swój trzeci tytuł szosowego mistrza świata sięgnął dziś w norweskim Bergen Peter Sagan. Słowak nie miał sobie równych na finiszu z grupy i pewnie pokonał Norwega Alexandra Kristoffa i Australijczyka Michaela Matthewsa. 11. miejsce zajął Michał Kwiatkowski.





Fot. UCI


Mistrzostwa Świata 2017 - zapowiedź wyścigów wspólnych
Mistrzostwa Świata 2017 - wyniki wyścigu wspólnego elity mężczyzn

O ostatni komplet medali szosowych mistrzostw świata w niedzielę rywalizowała męska elita. Panowie zmierzyć się musieli z długą, liczącą blisko 270 kilometrów trasą. Podobnie jak w przypadku wyścig wspólnego juniorów, start wyznaczony został w Rong, z którego peleton skierował się do Bergen. Po przejechaniu 40 kilometrów zawodnicy dotarli do znanej już rundy, która - dla przypomnienia - liczyła 19 kilometrów i prowadziła przez niewielkie podjazdy pod Arstad (1 km; 5%) i tzw. "łososiowe wzgórze" (1,5 km; 6,5%), skąd do mety pozostawał szybki i chwilami kręty zjazd do mety na Festplassen.

Dla przypomnienia - Polskę w wyścigu wspólnym elity mężczyzn reprezentowali Maciej Bodnar, Paweł Poljański (obaj Bora-Hansgrohe), Michał Gołaś, Michał Kwiatkowski, Łukasz Wiśniowski (wszyscy Tram Sky) oraz Maciej Paterski (CCC Sprandi Polkowice).

Przez zdecydowaną większość dnia na czele utrzymywała się ucieczka w składzie Willem Jakobus Smit (RPA), Alexey Vermeulen (USA), Kim Magnusson (Szwecja), Andrey Amador (Kostaryka), Conor Dunne, Sean McKenna (obaj Irlandia), Elchin Asadov (Azerbejdżan), Eugert Zhupa (Albania) oraz Salaheddine Mraouni (Moroko). Ich przewaga nad peletonem nie urosła jednak do jakichś szczególnie okazałych rozmiarów - narzucający tempo jazdy Norwegowie utrzymywali ją na poziomie kilki minut.

Monotonię jazdy przerwał w pewnym momencie Rosjanin Maxim Belkov, który na solo probował przeskoczyć do czołówki, ale sztuka ta mu się nie udała. Na 110 kilometrów przed metą ucieczka miała jednak już tylko 2 i pół minuty zapasu nad główną grupą, a 30 kilometrów dalej było już po akcji i wyścig rozpoczął się na nowo.

W peletonie trwała systematyczna selekcja. Z wyścigiem żegnało się coraz więcej zawodników - część wykonała już swoją pracę na rzecz kolegów i mogła odpuścić, część nie była w stanie wytrwać tak długiej rywalizacji, a jeszcze inni wypadli z gry na skutek kraks. Jednym z pechowców był Australijczyk Matthew Hayman, który zaliczył kolizję z wozem technicznym, co zmusiło go do zakończenia rywalizacji.

Po złapaniu ucieczki przez chwilę w peletonie panował względny spokój, ale kilka kilometrów dalej rozpoczęły się skoki, po których do przodu odjechali Alessandro De Marchi (Włochy), Jarlinson Pantano (Kolumbia), Tim Wellens (Belgia), Marco Haller (Austria), David de la Cruz (Hiszpania), Jack Haig (Australia), Lars Boom (Holandia) i Odd Christian Eiking (Norwegia). 60 kilometrów przed metą mieli pół minuty zapasu nad główną stawkę, w której czołowe pozycje zajmowali m.in. Polacy. Ogrom pracy na rzecz Michała Kwiatkowskiego wykonywał w tym czasie m.in. Maciej Bodnar.

Gdy kolarze przedostatni raz przejeżdżali przez łosiowe wzgórze, ucieczki już nie było, za to grupa główna była coraz mniejsza i co raz bardziej naciągnięta. Czujnie kręcił Kwiatkowski w asyście Poljańskiego i Gołasia, nogę sprawdzali tam m.in. Holender Tom Dumoulin, Belg Philippe Gilbert i Kolumbijczyk Rigoberto Uran. Finałowe okrążenie kolarze rozpoczęli jednak razem.

Pomimo podejmowanych na ostatnich kilometrach prób ataków o ostatecznym wyniku zadecydował sprint z grupy, a tam nie było już mocnych na Petera Sagana. Słowak pewnie przekroczył linię mety na pierwszej pozycji, sięgając po tęczowy trykot jak po swoje. O pół koła pokonał lokalnego reprezentanta Alexandra Kristoffa, a tuż za nimi finiszował Australijczyk Michael Matthews. Tym samym Sagan stał się pierwszym w historii kolarzem, któremu udało się trzy razy z rzędu wywalczyć tytuł szosowego mistrza świata.

Michał Kwiatkowski zakończył tęczowy wyścig na 11. pozycji.