pro-cycling.org
Lopez: Chciałem tylko przeprosić
napisał: Artur Pierzyński (2017-11-24 19:01:20).

Kolumbijczyk Robinson Lopez, który niedawno otrzymał pozytywny wynik testu antydopingowego stwierdził, że nie miał pojęcia, że zażywa niedozwoloną substancję. 20-latek, który jest mistrzem Kolumbii w kategorii U23 myślał, że zażywa legalną witaminę podana przez jak się okazało nieżyczliwego kolegę.



Fot. Robinson Lopez


- To było częścią oszustwa wymierzonego we mnie - powiedział Lopez. - Pewna osoba mi doradziła, ale zrobiła to bardzo źle i dała mi jakieś witaminy, a ja nie wiedziałem w co się pakuję. Nie wiedziałem, że te rzekome witamy są zabronione, inaczej bym ich nie wziął.

Kolumbijskie gazety podały w poniedziałek informację o pozytywnym wyniku testu antydopingowego na obecność substancji znanej jako EPO trzeciej generacji. Kolarz jeździł w tym sezoni w barwach Boyacá es Para Vivirla, zdobywając mistrzostwo Kolumbii w kategorii U23. Jak sam powiedział, substancję zażył prawdopodobnie miesiąc przed wyścigiem Vuelta a Colombia, który ukończył na 14. miejscu. Wysokie miejsce zaowocowało tym, że miał podpisać kontrakt z włoską grupą kontynentalną Unierueo-Trevigiani, ale po ujawnieniu pozytywnego wyniku umowa póki co oficjalnie nie została podpisana.

- Moja kariera została zaprzepaszczona, bo jak powiedziałem padłem ofiarą oszustwa. Co więcej, zaskoczyło to moich trenerów i Nairo Quintanę. Bardzo mi przykro, że zaufałem osobie, którą uważałem za przyjaciela, a która mnie oszukała. Jestem bardzo smutny i szczerze tego żałuję - powiedział 20-latek.

Młody zawodnik nie chce podać nazwiska osoby, od której otrzymał specyfik, powiedział tylko, że nie była ona związana z Boyacá es Para Vivirla ani z żadnym partnerem zespołu, którym jest m.in Quintana.

20-latek ma jeszcze możliwość skorzystania z badania próbki B, ale powiedział że chce współpracować z UCI, więc najprawdopodobniej zrezygnuje z opcji dodatkowego badania, co umożliwi mu otrzymanie 2 zamiast 4 lat zawieszenia.

- Powiedziałem im, że jestem gotów do współpracy na rzecz złagodzenia sankcji. Chcę przyczynić się do budowania zaufania do czystego sportu i pokazać ludziom, żeby nie ufali każdemu, kto podaje się za ich przyjaciela. Ten przypadek to tylko moja wina. Ani koledzy, ani trenerzy ani tym bardziej Nairo nie wiedzieli o tym. Dostałem od nich mnóstwo wsparcia podczas jazdy w ekipie dlatego nie pozostaje mi nic innego jak tylko przeprosić - zakończył Lopez.