pro-cycling.org
PŚ CX: Cant i Van der Poel triumfują w Heusden-Zolder
napisał: Mateusz Pikos (2017-12-26 23:29:03).

Święta większości z nas kojarzą się ze spotkaniami w rodzinnym gronie. Dla błotnych herosów wypoczynek wśród najbliższych ogranicza się do pierwszego dnia Bożego Narodzenia, gdyż drugiego dnia od lat rozgrywana jest jedna z rund pucharu świata.



Fot. UCI


Wyniki 7. rundy przełajowego pucharu świata 2017/2018

Zmagania zapoczątkowały młodsze kategorie wiekowe. Warte odnotowania jest zwycięstwo wśród orlików Thomasa Pidcocka. Brytyjczyk, który przed kilkoma dniami potwierdził podpisanie kontraktu z Teamem Wiggins okazał się lepszy w sprinterskim pojedynku od Eliego Iserbyta. Belg ukończył zmagania z dokładnie tym samym czasem. Podium wyścigu zawodników poniżej 23. Roku życia uzupełnił Joris Nieuwenhuis z Holandii.

Wyścig pań to zacięta rywalizacja o czołowe lokaty do niemal ostatnich metrów. Najszybsza przed własną publicznością okazała się Sanne Cant. Belgijka w tęczowym trykocie wyprzedziła na kresce o zaledwie 3 sekundy Katherine Compton. Trzecie miejsce wywalczyła natomiast Włoszka - Eva Lechner.

Zwiastunem niezwykle ciekawych wyścigów w najbliższym czasie może być fakt zajęcia dwóch miejsc tuż za podium przez zawodniczki, które stosunkowo niedawno powróciły na przełajowe trasy. Mianowicie Pauline Ferrand Prevot i Marianne Vos. Coraz śmielej bezdrożach i rowerze z barankiem poczyna sobie także mistrzyni świata w MTB XCO – Jolanda Neff. Klubowa koleżanka Mai Włoszczowskiej zameldowała się tym razem na 10. pozycji ze stratą zaledwie 36 sekund do zwycięskiej Belgijki.

Wyścig mężczyzn to koncertowa jazda i powrót na szczyt Mathieu Van der Poela. Trzeba przyznać, że finiszując z przewagą ponad pół minuty Holender skutecznie zatarł nienajlepsze wrażenie po niezbyt udanym występie w Namur. Podium uzupełniła dwójka Belgów. O ich rozstawieniu zadecydował sprinterski pojedynek, w którym o błysk szprychy lepszy okazał się Laurens Sweeck. Tym razem 3. miejscem musiał zadowolić się mistrz świata – Wout Van Aert.