pro-cycling.org
Paulina Brzeźna-Bentkowska: Najcięższy podjazd mam już za sobą
napisał: Martyna M. Kobylińska (2017-03-25 21:01:49).

Paulina Brzeźna-Bentkowska, kapitanka, trenerka i – mimo zapowiedzi końca kariery – wciąż jeszcze zawodniczka MAT Atom Deweloper o przygotowaniach swoich i swojego zespołu do nadchodzącego sezonu.



Fot. MAT ATOM Deweloper Women’s Cycling Team | Dariusz Krzywański


Paulina, kobiecy peleton już się ściga, a za chwilę sezon na dobre rozpocznie się także w Polsce. Jak oceniasz przygotowanie swojej ekipy do tegorocznych wyzwań?

Zima, a tym samym dość intensywny okres przejściowy i przygotowawczy już za nami. Teraz zostało odliczanie dni do pierwszego startu – w Żaganiu. Przygotowania do tego sezonu rozpoczęliśmy od zgrupowania w Zakopanem. Ponieważ skład trochę się zmienił, więc czas spędzaliśmy nie tylko na treningach, ale i na górskich wędrówkach, podczas których mogliśmy się wszyscy lepiej poznać. I w ten sposób dowiedzieliśmy się, że... Łucja nienawidzi chodzić po górach, i nie tylko po górach, za to Agnieszka wręcz odwrotnie. Ponieważ w tym roku zima w kraju dość długo nie odpuszczała, więc w połowie lutego pojechaliśmy na kilkanaście dni do Chorwacji, by tam zbudować kilometrową bazę. Nowy kraj, klimat, ludzie. I przede wszystkim całkiem inna mentalność. Byliśmy zachwyceni. Tam auta trąbią na kolarzy, ale nie dlatego, że kierowcom przeszkadzają na drodze. Pozdrawiali nas w ten sposób, a jak tylko zobaczyli, że spod kasku wystaje długi warkocz – trąbili raz jeszcze. Któregoś wieczoru sąsiad, ot tak, sam z siebie, przyszedł do nas z chorwacką kolacją, której nie byliśmy w stanie zjeść. Tyle tego było!

Na krótko zawitałyście w zimnej Polsce i to nie bez konkretnego powodu.

Tak, po powrocie do kraju ruszyły przygotowania do prezentacji ekipy. Zapomniałam przez tych kilka dni, co to znaczy czas wolny albo chwila dla siebie. Był młyn, dużo zamieszania, ale w efekcie wszystko udało się dopiąć. Prezentacja odbyła się w Dolnośląskim Centrum Filmowym we Wrocławiu, gdzie zaprezentowałyśmy się... nie tylko jako zawodniczki. Wiem, że może to trochę zaskakująco brzmi, ale bardzo chciałyśmy podkreślić naszą kobiecość. W kaskach, lajkrach, na rowerach wszyscy sportowcy wyglądają tak samo, a my na co dzień naprawdę lubimy chodzić w sukienkach, choć przyznaję, że rzadko, szczególnie w pełni sezonu, mamy ku temu okazję.

Prezentacji towarzyszyły także inne, ważne dla waszego teamu wydarzenia. Choćby zamknięty pokaz filmu „Tour”.

Wcześniej prezes Polskiego Związku Kolarskiego Dariusz Banaszek wręczył naszemu głównemu sponsorowi Władysławowi Piszczałce statuetkę „Mecenasa Sportu” i powiedział, że „bez takich ludzi jak Pan, nas by tu nie było”. Wyraził w ten sposób opinię chyba całego środowiska kolarskiego, a na pewno nas, zawodniczek i kadry teamu oraz klubu. Wspomniana prapremiera filmu „Tour” w reżyserii Agnieszki Franusiak i Magdaleny Tomaszewskiej był niezwykle ważnym punktem naszej prezentacji. W lipcu ubiegłego roku kamery towarzyszyły naszej ekipie podczas kobiecego Tour de Pologne i teraz, wraz z filmem, te wszystkie wrażenia, emocje do nas wróciły. Większość z nas ten film wzruszył, bo opowiada nie tylko o naszym teamie, ale o kobietach w kolarstwie w ogóle. Pokazał, że my, zawodniczki wkładamy w kolarstwo nie tylko serce, ale również podporządkujemy mu nasze życie. Że wierzymy w to, że w końcu zostaniemy docenione i również będziemy mogły spełniać nasze, nie tylko sportowe marzenia, nie martwiąc się o brak wyścigów czy pieniądze.

Zaraz po prezentacji cały team wyjechał na kolejne zgrupowanie?

Jeszcze w marcu wróciliśmy do Chorwacji. Przywitał nas wiatr bora i na trzy dni radość z jazdy na rowerze gdzieś znikła. Na szczęście – na krótko. W miejscu, gdzie byliśmy były trzy długie podjazdy, każdy z nich między 20 a 25 min. Okazało się, że jeden z nich najbardziej przypadł dziewczynom do gustu. Zgodnie odpowiadały, że bardzo przypomina im podjazd pod Pustevny z czeskiej etapówki Gracia-Orlová. A że tę etapówkę mamy w planach, więc nie trzeba było ich zachęcać do wykonywania ćwiczeń właśnie tam. Jeśli oczywiście miały wybór, bo nie zawsze zgadzam się na wszystko, czego chcą. Taka już rola trenerki... Zgrupowanie jak zwykle minęło szybko, ale trudno się dziwić, skoro pół dnia spędza się na ćwiczeniach, potem trzeba przygotować dobry posiłek, regeneracja i... w zasadzie koniec dnia!



Fot. MAT ATOM Deweloper Women’s Cycling Team | Dariusz Krzywański


Trudno nie zapytać o plany na nadchodzący sezon. Które starty będą dla MAT Atom Deweloper najważniejsze?

Niewątpliwie najważniejszym wyścigiem polskiej wiosny będzie dla nas Ślężański Mnich. Dlaczego? Bo na naszych terenach, bo organizowany przez nasz klub, bo sponsorzy są z Dolnego Śląska. I jak to Monika powiedziała: „To jeden z najbardziej prestiżowych wyścigów pierwszej części sezonu. Dla mnie szczególnie ważny, bo ścigam się na «swoim» terenie. Nie tylko znam tutaj każdy zakręt, ale uważam, że trasa jest naprawdę ciekawa i selektywna. Na 17-kilometrowej rundzie są podjazdy, kręte zjazdy i odcinki, gdzie można przyrantować. Poznałam smak zwycięstwa na tym wyścigu w 2015 roku i nie ukrywam, że chciałabym to powtórzyć”. Zeszłoroczna triumfatorka Kasia (Wilkos – przyp. red.) również bardzo lubi ten wyścig. Kiedy z nią o tym rozmawiałam, powiedziała, że „Na Mnichu zawsze na starcie staje rekordowa liczba zawodniczek w porównaniu do pozostałych wyścigów i każda z nich z myślą, aby dobrze rozpocząć sezon. Jest więc fajne ściganie. Dodatkowo profil trasy bardzo mi odpowiada, a od kiedy dołożony został dodatkowy podjazd «pod osiedle» runda stała się jeszcze bardziej wymagająca. Przed rokiem z pomocą dziewczyn z ekipy wygrałam ten wyścig, więc w tym roku również na starcie stanę mocno zmotywowana”. Może być ciekawe, bo Ewelina Szybiak, która dołączyła do nas w tym roku, powiedziała o Ślężańskim Mnichu, że „zna trasę bardzo dobrze, bo nie raz odbywały się na niej Mistrzostwa Polski. Melduję się na starcie 9 kwietnia i zapowiadam walkę z moim teamem MAT Atom Deweloper o zwycięstwo!”.

Wygląda na to, że podium na Mnichu jest już obsadzone! Zanim rozpocznie się wyścig, w Sobótce, właściwie niemal twoim rodzinnym mieście (Paulina pochodzi z pobliskiej Olesznej, gdzie wciąż mieszkają jej rodzice i siostra Monika – przyp. red), odbędzie się inna ważna uroczystość.

I serdecznie na nią wszystkich do Sobótki zapraszam. W Alei Sław Kolarstwa zostaną odkryte cztery nowe kamienie. Kamienie z sylwetkami kolarek, które zapisały się na kartach polskiego kolarstwa. Zawsze, kiedy przejeżdżałam przez Sobótkę, te kamienie przyciągały mój wzrok. Nie ukrywam, że po cichu marzyłam, iż może kiedyś jeden z nich będzie mój. To jedno z moich skrytych marzeń, które się właśnie spełnia. Kolejne spełniło się za sprawą filmu z kawałkiem mojej historii. Dziękuję Adze i Magdzie za „Tour” – pamiątkę na całe życie.

Opowiedziałaś o Monice, Ewelinie, Kasi i innych zawodniczkach ze swojego teamu. A jaki dla Pauliny Brzeźnej-Bentkowskiej będzie ten sezon?

Zeszły rok był dla mnie bardzo ciężki. Często próbuję nowych rzeczy, nowych metod, ale niestety, nie wszystkie okazują się trafione. A co do tego sezonu to mam przeczucie, że największa stromizna jest już za mną.


Źródło: Informacja prasowa | MAT ATOM Deweloper Women’s Cycling Team