pro-cycling.org
Orlicy na 73. Tour de Pologne: Rozmowa z Gracjanem Szelągiem
napisał: Martyna M. Kobylińska (2016-07-06 08:11:25).

W ogłoszonym wczoraj składzie reprezentacji Polski na 73. Tour de Pologne znalazło się miejsce dla czwórki orlików, dla których nasz narodowy Tour stanowić powinien z jednej strony porządną lekcję "dorosłego" ścigania, z drugiej zaś powinien być okazją do zaprezentowania swoich możliwości potencjalnym pracodawcą. Kim są ci czterej młodzieżowcy? Postanowiliśmy Wam ich przedstawić w krótkich rozmowach. Na pierwszy ogień poszedł Gracjan Szegląg - kolarz uważany za jeden z największych talentów młodego pokolenia, o który jednak na co dzień jest bardzo cicho.



Fot. Agnieszka Małgorzata Torba | Młoda Photography


- Gracjan, w ogóle Cię w Polsce nie widać. Gdzie jesteś i co robisz, jak nie ma Cię w kraju?

Gracjan Szeląg: Na co dzień mieszkam, ścigam się i trenuję we Włoszech w Toskanii, więc faktycznie może być mnie ciężko spotkać w Polsce;) Od trzech lat jeżdżę tam w klubie GFDD Altopack Eppela, podczas gdy w Polsce związany jestem z Klubem Kolarskim Tarnovia Tarnowo Podgórne. We włoskim kalendarzu jest od groma wyścigów, właściwie po 3-4 tygodniowo, a nasza drużyna bywa na zdecydowanej większości z nich. Są to wyścigi zarówno regionalne, jak i krajowe i międzynarodowe - pełny przekrój. Startuję w nich na zmianę z Szymonem Rekitą, który także jest zawodnikiem Altopacku.

- Na mistrzostwach Polski w Świdnicy Twoje nazwisko wymieniano w gronie faworytów wyścigu wspólnego orlików. Co się stało, że Ci „nie poszło”?

Prawdę mówiąc sam na tych mistrzostwach liczyłem na medal. Od startu wszystko było dobrze, samopoczucie było takie, jak powinno być. Byłem, jak to mówią, gotowy do walki. Udało nam się odjechać mocnym składem, ale gdy rozpoczynaliśmy kolejną rundę czułem już, że coś jest nie tak i mój organizm zaczął odmawiać posłuszeństwa. Sam nie wiem do końca co się stało, ale nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami i straciłem przytomność, po czym znalazłem się w karetce. Może był to stres, może pogoda, nie wiem, ale nie myślę już o tym. Szkoda tylko straconej szansy.

- Mimo tego dostałeś kredyt zaufania i zostałeś powołany do kadry Polski na Tour de Pologne. Co pomyślałeś, jak dotarła do Ciebie ta wiadomość?

Kiedy pojawiła się taka propozycja, dokładnie przedyskutowaliśmy temat z selekcjonerem reprezentacji Markiem Leśniewskim, trenerem Tarnovii Piotrem Brońskim oraz moimi szefami z włoskiej ekipy. Rozważyliśmy wspólnie wszelkie "za" i "przeciw". Kiedy dostałem ostatecznie potwierdzenie, że jest dla mnie miejsce w kadrze na Tour de Pologne, naprawdę się ucieszyłem, choć jednocześnie wiem, że będzie to niełatwe zadanie. Reprezentować kraj w tak ważnym wyścigu, na tak wysokim poziomie, to wyzwanie i zrobię wszystko, by mu sprostać.

- Sądzisz, że jesteś gotowy na takie wyzwanie? Ściganie z prosami ze światowego peletonu?

Nie startowałem jeszcze w wyścigach tej rangi, ale ścigałem się w innych międzynarodowych imprezach dla kategorii U23. Tam też wcale lekko nie jest - wysokie tempo, ogromna dynamika, nieprzewidywalność co do zmian sytuacji. To też robi swoje. Myślę, że powinienem dać radę.

- Czy szykujesz się do tego startu w jakiś szczególny sposób?

Dzięki wsparciu mojego klubu z Tarnowa Podgórnego aktualnie przebywam i trenuję w Zielencu wraz kilkoma innymi zawodnikami, którzy rowniez startują w TdP. Przebywając w Wielkopolsce raczej nie miałbym się gdzie przygotować, a tu jest wszystko, czego kolarzowi potrzeba - sprzyjający klimat, dobre szosy do trenowania, towarzystwo innych zawodników, no i przede wszystkim spokój.

- Czego zatem możemy spodziewać się po występie Gracjana Szeląga na TdP?

Nie znam jeszcze dokładnych zadań dla mnie na ten wyścig, aczkolwiek myśle ze przydam się do pomocy starszym kolegom z kadry. Kto wie, może uda się pokazać na którymś z etapów i trochę poharcować? Byłoby fajnie.


Rozmawiała: Martyna Kobylińska