pro-cycling.org
Czy transfer Łukasza Wiśniowskiego jest taki niebiański?
napisał: Alicja Probosz (2016-09-02 09:44:08).

Łukasz Wiśniowski przechodzi do ekipy Sky – ta wiadomość obiegła świat w zeszłym tygodniu i wzbudziła wiele różnych emocji wśród kibiców. Czy to na pewno dobrze? Czy nie oznacza to dla niego całego sezonu pomagania Christopherowi Froomowi? Może trzeba było zostać w Etixxie? Najlepiej zapytać o to samego zainteresowanego – przed Wami rozmowa z Łukaszem Wiśniowskim o ekipach starych i nowych.



Fot. Etixx-QuickStep | Tim De Waele


Kończy się Twoja współpraca z ekipą Etixx – Quick Step. Czego nauczyłeś się jeżdżąc w jej barwach?

Łukasz Wiśniowski: Przede wszystkim nauczyłem się jeździć na klasykach w Belgii. Są to specyficzne wyścigi, gdzie najważniejsza jest znajomość trasy. Miałem w ekipie bardzo dobrych nauczycieli, którzy pokazywali mi, jak się jeździ, między innymi Toma Boonena, Zdenka Stybara, a także naszych dyrektorów sportowych, którzy przekazywali nam dużo wiedzy i cennych rad. Druga rzecz to jazda w pociągu. W pierwszym roku miałem przyjemność jeździć z Markiem Cavendishem, w drugim z Marcelem Kittelem. Początkowo miałem obawy z tym związane, bo nigdy nie byłem dobry na finiszach i bałem się szybkiej jazdy w końcówkach, ale dzięki nim się przełamałem i teraz mam nadzieję, że wychodzi mi to całkiem dobrze.

Czego z Etixxu będzie Ci brakowało najbardziej?

Bardzo miłej i przyjaznej atmosfery, która panuje w ekipie bez względu na to, czy jest dobrze, czy źle.


Jesteś zadowolony z wyników osiąganych w barwach belgijskiej ekipy?

To był mój pierwszy kontrakt zawodowy, więc głównie liczyło się zbieranie doświadczenia i nauka, a na wyniki czas jeszcze przyjdzie. Jestem zadowolony z tego, co osiągnąłem i czego się nauczyłem przez te dwa lata.


Czujesz się pewniej w peletonie?

Na pewno tak, znam więcej zawodników i mam więcej pewności siebie. Przez ostatnie dwa lata naprawdę dużo się nauczyłem.


W jednym z wywiadów wspominałeś, że Twoim wzorem w peletonie jest Tom Boonen. Czego nauczyłeś się od niego?

Tom zawsze dawał nam rady na rekonesansach przedstartowych, zwracał uwagę na trudne momenty, mówił, kiedy trzeba być z przodu. W trakcie wyścigu również nam pomagał o ile to było możliwe. Bardzo dużo się od niego nauczyłem i mam nadzieję, że w przyszłości będę mógł tę wiedzę wykorzystać.


Od kogo masz nadzieję uczyć się w nowej drużynie? Może od Chrisa Frooma?

Froom i ja specjalizujemy się w różnych wyścigach, więc raczej nie będziemy za często startować razem, ale w barwach Sky jeździ Ian Stannard, który jest klasykowcem tak jak Boonen, więc liczę, że nauczę się czegoś od niego.


Twoje przejście do Team Sky wzbudza wiele kontrowersji. Dlaczego wybrałeś akurat ten kierunek?

Przede wszystkim potrzebna mi jest zmiana otoczenia i środowiska. Myślę, że to dobrze na mnie wpłynie. Poza tym dołączę do naszego polskiego grona – Marka Sawickiego, Jacka Walczaka i dwóch Michałów. Dobrze nam się jeździło rok temu, więc liczę na to, że współpraca na wyścigach i treningach w przyszłym roku również będzie przyjemna.


Czy Sky to Twoje marzenie?

Etixx – Quick Step i Sky to dwie najlepsze ekipy w peletonie. W tej pierwszej już jeździłem, teraz chcę spróbować swoich sił w drugiej.


Czego oczekujesz po najbliższym sezonie?

Mam nadzieję, że podniosę swój poziom głównie na klasykach w Belgii i będę mógł powalczyć o indywidualny sukces.


Czego ci jeszcze brakuje? Czego chciałbyś się nauczyć?

Na pewno brakuje mi dużo w jeździe po górach, ale tego raczej nie nadrobię, jestem takim typem kolarza, który nigdy nie będzie jeździł szybko pod górę.


W tym roku zadebiutowałeś w Giro d’Italia i Tour de Pologne. Marzy Ci się przejechanie pozostałych wielkich Tour’ów – Tour de Frace i Vuelta Espana?

Chciałbym pojechać Tour, fajnie byłoby załapać się w skład z Chrisem Froomem ale wiem, że w ekipie Sky nie jest o to łatwo. Raz w życiu chciałbym przejechać każdy z Grand Tourów. Z tego, co słyszałem, Tour de France jest zupełnie inny niż Giro – wyścig jest na wyższym poziomie i niesie za sobą dużo więcej stresu.


Widzisz siebie w roli lidera ekipy?

Mam nadzieję, że mi się to uda. Byłem liderem ekipy młodzieżowej Etixxu na płaskie i wietrzne wyścigi w Belgii i we Francji, a także raz udało mi się być liderem na trzydniowy wyścig we Flandrii już w zawodowym Etixxie – dostałem wolną rękę i całą ekipę do dyspozycji. Może na mniejszych wyścigach będzie szansa pokazania się – Sky daje możliwości także młodszym zawodnikom, czego dobrym przykładem jest Gianni Moscon.


Twoje marzenie związane z ekipą Sky?

Chciałbym wystartować w Paris Roubaix.



Rozmawiała: Alicja Probosz