pro-cycling.org
Francuskie historie Ejsmontów 2017: Tort wielkich okazji oraz wielki wjazd kobiet na Izoard
napisał: Piotr Ejsmont (2017-07-23 19:06:39).

Tradycyjnie już w czas Wielkich Tourów swoimi lekturami czas wypełnia nam Piotr Ejsmont. Podobnie jak podczas tegorocznego Giro d'Italia, również podczas Tour de France postanowił on "jechać" w tandemie ze swoją córką Joanną i do historii kolarskich dołączają kulinarne ciekawostki.





Ciekawostki kulinarne Joanny Ejsmont: Krem do tortu na wielkie okazje.

Krem chiboust to główny składnik tortu Saint Honoré, zwanym tortem na wielkie okazje. Twórca tego słynnego deseru nazywał się Chiboust i stąd pochodzi nazwa kremu. Tort Saint Honore imponuje swoją formą. Jest to jeden z najładniejszych tortów należących do klasyki francuskiego i włoskiego cukiernictwa. Chiboust przygotował go po raz pierwszy w 1847 roku. Nie do końca znane są motywy, dlaczego nazwał on swój tort tak, a nie inaczej. Jedna wersja głosi, że to dlatego, że jego zakład cukierniczy mieścił się na ulicy St. Honore, gdzie dzisiaj znajduje się luksusowy hotel. Druga wersja podaje, że nazwa tortu nadana została na cześć patrona cukierników i piekarzy.

Krem chiboust wykonany jest na bazie kremu cukierniczego sporządzonego na ciepło (52 % masy), bezy włoskiej (33 %), składnika smakowego (15%) i jest zagęszczony żelatyną. Jest to krem raczej słodki, bo zawiera od 20 do 25% cukru. W większości przypadków jest to równocześnie krem mało tłusty, lekki o zawartości tłuszczu od 4 do 5 %. Jedynie w przypadku użycia jako składnika smaku puree owocowego zawartość tłuszczu może urosnąć do 10%, ponieważ tłuszcz jest jednocześnie składnikiem brakującej wówczas suchej masy.

Ciekawostki kolarskie Piotra Ejsmonta: Wielki wjazd kobiet na Izoard.

Tylko raz w historii kolarki wjechały na col d’Izoard. Miało to miejsce w 2001 roku podczas kobiecego Tour de France, który wówczas nazywał się Wielka Pętla i był organizowany nie przez ASO, tylko przez Pierre'a Boue'a. W tym roku uhonorowana została najlepsza w tamtych czasach kolarka, 28-letnia wówczas Baskijka Joane Somarriba. Wyścig miał 14 etapów. Pętla zaczęła się w Bilbao od czasówki , którą Joane wygrała. Jej rywalka Luperini straciła na tym etapie 51 sekund. Potem wyścig wkroczył w Pireneje. Do pokonania był m.in. Col du Tourmalet, gdzie Włoszka była pierwsza, ale na zjeździe Somarriba zaatakowała i dojechała do mety z przewagą 1'24 nad Longo i Luperini. W wyścigu nie stratowała narodowa reprezentacja Francji, więc Longo musiała szukać sobie drużyny gdzie indziej. Ostatecznie przyjęli ją Słowacy. Szczęściem Longo była wtedy mistrzynią Francji, więc obyło się bez zgrzytu, gdyby miała jechać w koszulce Słowacji.

W połowie wyścigu złotą koszulkę Joane odebrała Litwinka Rasa Polikeviciute. Bardzo groźną, ale do czasu, była ostatnia zwyciężczyni Giro Białorusinka Zianajda Stachurska, która awansowała na drugie miejsce. Somarriba odebrała prowadzenie w drugiej czasówce na 45 km. Jej najgroźniejszą przeciwniczką została urodzona góralka Luperini. Ostatnia okazją do zmiany układu wyścigu był 13. etap, który prowadził z Guillestre do Vaujany i liczył 137,4 km. Po drodze były trzy góry. Sensacją dnia było wycofanie się przed startem Stachurskiej. Ujawniono, że podczas Giro testy dwukrotnie wykazały, że jechała na epo. W tym roku Zinajda miała jeszcze dwie takie same wpadki.

Etap rozpoczął się od podjazdu pod Izoard, który był już na 31. km trasy. Niespodziewanie pierwszymi, które zaatakowały były rosyjskie sprinterki Olga Ślusariewa oraz Elena Czałykh. Bardzo szybko inicjatywę przejęła jednak Luperni, ale Somarriba nie odstępowała jej na metr, bo też umiała się wspinać. Na szczyt pierwsza wjechała Luperni z liderką na kole. Po minucie pojawiły się tam Judith Arndt, Priska Doppmann oraz Roberta Bonanomi. Longo miała stratę 1'45, a R. Polikeviciute 2'20.

Na zjeździe utworzyła się 10-osobowa prowadząca grupka, w której były wszystkie czołowe zawodniczki za wyjątkiem Longo, która miała tego dnia zły dzień. Była ona bardzo zdegustowana przebiegiem wyścigu i tym, że to nie ona już rządzi w peletonie. Miała w tym czasie 42 lata i była znacznie starsza od innych rywalek.

- Nie ma już prawa w peletonie. Nigdy nie jest spokojnie. Włoszki, Rosjanki oraz Hiszpanki skaczą bezustannie, raz za razem - oświadczyła Longo.

W połowie etapu kolarki sforsowały col du Lautaret. Najważniejszym był jednak końcowy podjazd pod mityczny dla tego wyścigu Vaujany (1214 m n.p.m.). Luperini znowu zaatakowała, ale wszystko, co się jej udało to zdobycie na mecie tylko 5 sekund przewagi nad Somarribą. Trzecia była Arndt i taki był też końcowy układ wyścigu, bo ostatni etap nic już nie zmienił. Longo w klasyfikacji zajęła 9. miejsce ze znaczną stratą 19'27. Somarriba, która jechała w zespole Alfa Lum, zgarnęła premię 83 580 franków francuskich, a Luperini 28 625 franków. Pula nagród wynosiła 402 700 franków. Pula nagród w męskim Tour już dawno przekroczyła kwotę 10 milionów franków.

Najmilszą chwilą dla Joane był podczas wyścigu 11 sierpnia, czyli jej urodzin. Dyrektor wyścigu Pierre Boue ofiarował jej na tą okazję wspaniały tort Saint Honore.

Opowiedzieli: Joanna i Piotr Ejsmontowie