pro-cycling.org
Piotr Ejsmont i kolarskie mistrzostwa świata dziennikarzy
napisał: Piotr Ejsmont (2017-11-01 22:58:28).

Po raz 18. rozegrano Szosowe Mistrzostwa Świata dla Dziennikarzy. Tym razem w niemieckim Bad Durrheim w Szwarcwaldzie, czyli w Ciemnym Lesie. Nie zabrakło na nich skromnej reprezentacji Polski, czyli nas, duetu pisząco-jeżdżącego Ejsmontów.



Fot. Archiwum prywatne


W trzech wyścigach brali udział rowerowi dziennikarze z 10 krajów. Na przekąskę był trening z zawodowym mistrzem Niemiec Markusem Burghardtem, czyli z drużynowym kolegą Rafała Majki. Markus to bardzo sympatyczny gość. Po treningu pochłaniał ciastka jak odkurzacz. Chce się koncentrować na wyścigach klasycznych, a jego wymarzonym wyścigiem jest Tour des Flandres. Wyposażeni jak prawdziwi stażyści w stroje Bora Hansgrohe pojechaliśmy z Markusem do siedziby firmy Hansgrohe, czyli do królestwa pryszniców. Po treningu była wizyta w fabrycznej łaźni i dopiero tam stwierdziliśmy, co oznacza dzika radość Sagana czy Majki na fotach reklamowych. Te prysznice, tak różne co do montażu, jak i co do rodzaju wody, sprawiają ludziom taką samą radość, jak dzieciom w fontannie. Nie chce się spod nich wychodzić. Z rozmów z kierownictwem firmy wynika, że Hansgrohe traktuje zaangażowanie się w kolarstwo jako przedsięwzięcie długofalowe. Fakt możliwości jednoczesnego wystawienia nawet 3 składów drużyn na wyścigi w różnych rejonach świata potraktowany został jako dodatkowy argument reklamowy w porównaniu np. do piłki nożnej. Nowe reguły UCI co do zmniejszenia składów na duże wyścigi nie przekładają się jeszcze na ograniczenie składu zespołu. Reaktywacja wyścigu dookoła Niemiec w następnym roku może przełożyć się na jeszcze większy wzrost popularności kolarstwa w Niemczech. Niestety firma nie zamierza angażować się w kolarstwo kobiece.

O tym, jak wielkie jest zainteresowanie kolarstwem w Niemczech, przekonaliśmy się podczas naszych mistrzostw. Oprócz dziennikarzy do Czarnego Lasu na 3 dni ściągnęło ponad 700 szosowców amatorów, żeby ścigać się w 3-etapowym wyścigu RiderMan. Mieli te same, lecz dłuższe trasy co dziennikarze. Starty były rozdzielne, ale potem wszyscy mieszali się na trasie. O wadze mistrzostw świadczy fakt, że na uroczystym otwarciu główną szychą był minister sprawiedliwości Unii Europejskiej Guido Wolf. Zawody odbywały się przy ruchu zamkniętym , co sprawiło, że mieszkańcy wiosek przez które przebiegały wyścigi, tłumnie wylegli na drogi.

O pierwsze tytuły walczono w jeździe na czas na dystansie 16 km z łącznym przewyższeniem 200m, co oznaczało od razu od startu wjazd na górkę, potem zjazd, nawrót i ponowny podjazd pod nią. Pomimo tej niedogodności tempo jazdy było od 30 od 43 km/godz. Wielka ilość startujących spowodowała przyspieszenie wypuszczania zawodników z rampy startowej. Co 20 sekund ruszał w trasę kolejny kolarz. Zaczęli około 13-tej dziennikarze, skończyli koło 18-tej amatorzy.

Nazajutrz rozegrano drużynową jazdę na czas na dystansie jednego kilometra. Zespoły były 3-osobowe, składane według fantazji uczestników, niekoniecznie według kryterium przynależności narodowej. Trasa pod względem technicznym była wymagająca i przebiegała przez centrum miasteczka z odcinkiem brukowanym. Fajna zabawa.

Bez żartów było ostatniego dnia podczas wyścigu ze startu wspólnego. Młodzi i średniacy pojechali dystans 87 km, dziadkowie i dziewczyny 50km, ale ci ostatni i tak musieli przejechać na rowerach brakujące kilometry, by dotrzeć na start ostry, który znajdował się za miastem. Doprowadził ich tam wóz organizatorów, jadąc chwilami autostradą. Podczas tej rozgrzewki w rowerze Asi strzeliła guma. Szczęściem udało się naprawić defekt tuż przed startem ostrym. Przewyższenie na trasie wynosiło 1050 m. Niby nie aż tak wiele, ale większość uczestników oceniło potem ten wyścig jako jeden z najtrudniejszych w historii mistrzostw. Na te 1050 m złożyło się kilka wymagających 2-3-kilometrowych podjazdów, o średnim nachyleniu 6-7%, ale na każdym z nich była kilkusetmetrowa ścianka, gdzie nachylenie sięgało już od 12 do 23%. Chyba najtrudniejszy był podjazd pod Schacher. Większość dziennikarzy umierało na tej górce. Wszyscy szczęśliwie przeżyli i dojechali do mety. Szczęśliwie także dla Polski, bo Joanna zdobyła kolejny brązowy medal.

Za rok mistrzostwa odbędą się w belgijskim Roeselare, mieście gdzie ostatnio startował Tour des Flandres. Teren wokoło raczej płaski i nie raz poniżej poziomu morza, ale w niedalekiej odległości są wzniesienia z Kemmelberg, postrachu wyścigu Gand-Wevelgem. Ile będzie bruku, jeszcze nie wiadomo. Z pewnością będzie ciekawo. Koleżanki i koledzy dziennikarze. Nie bójcie się tych mistrzostw, bo czasem mam takie odczucie. Formę powinniśmy mieć do trzymania pióra i w tym jesteśmy mistrzami.



Fot. Andreas Rayermann (x2)


WYNIKI

Jazda na czas indywidualnie 16 km:

M1(21-44 lata )
1.Sjors Beukeboom Holandia
2.Juul Van Loon Holandia
3.Timo Schoch Niemcy

M2 ( 45-59 lat )
1.Holger Koopmann Niemcy
2.Christoph Allwang Niemcy
3.Thomas Janz Niemcy

M3 ( ponad 60 lat )
1.Josyf Pazyak Ukraina
2.Peter De Groot Holandia
3.Peter De Jong Holandia
10.Piotr Ejsmont Polska

W
1.Katharina Garus Niemcy
2.Miriam Mandt Bockelmann Niemcy
3.Melanie Schoch Niemcy
4.Joanna Ejsmont Polska

Drużynowa jazda na czas 1km:

1.Holandia
2.Team Villingen Niemcy
3.Red Lions Belgia
13.WPCC Komitet : Karel Beckmans, Andriej Kodraszow, Piotr Ejsmont
14.Polish-Ukrainian Dream Team : Joanna Ejsmont, Serhiej Krawczuk, Josyf Pazyak

Wyścig ze startu wspólnego:

M1, 87 km
1.Sjors Beukeboom Holandia
2.Joscha Weber Niemcy
3.Juul Van Loon Holandia

M2, 87 km
1.Holger Koopman Niemcy
2.Graziano Calovi Włochy
3.Christoph Allwang Niemcy

M3, 50 km
1.Peter De Groot Holandia
2.Peter De Jong Holandia
3.Josyf Pazyak Ukraina
10.Piotr Ejsmont Polska

W, 50 km
1.Katharina Garus Niemcy
2.Melanie Schoch Niemcy
3.Joanna Ejsmont Polska